Blog

Avatar

Janosik z Karpacza !

 

W 2008 roku podjęli uchwałę zwalniającą inwestorów z podatku od nieruchomości od inwestycji takich jak parkingi, sale konferencyjne, baseny, wyciągi i trasy narciarskie. Pomysł i uchwała słuszna bo jak pamięcią sięgnąć, takich inwestycji w naszym mieście jak na lekarstwo. Radny Grzegorz Kubik wpadł na inny pomysł. W raz ze swoimi kolegami z „lasu Sherwood” przygotowali uchwałę uchylającą tę ulgę. Pomysł by zabierać bogatym a dawać biednym to nie jest nowa inicjatywa i wielu polityków zrobiło karierę takim myśleniem. (przyp. A. Leper). Chcąc pomóc naszemu Janosikowi mam pewien pomysł na nowe uchwały.
1.
W Karpaczu brakuje, mieszkań socjalnych, a jeśli już są, to w złym stanie technicznym, zimne, od lat nieremontowane. Wiemy też, że Gołębiewskiemu z zaplanowanych 660 pokoi wyszło jakoś 880. Teraz prosta arytmetyka 880 – 660 = 220. Skoro mu o tyle za dużo wyszło proponuję zabrać mu te pokoje i przeznaczyć potrzebującym. Zabrać kapitaliście a co !

2.
Wiemy też, że konie ciągnące bryczki niszczą drogi które Jaśnie Pan od kilku lat remontuje. A może tak, jedną uchwałą zmusić bogatego by sanie ciągnął. Już sobie wyobrażam taką bryczkę. Na siodle Pan Kubik w ciepłym surducie, wysokim cylindrze czarnym jak węgiel. W ręku bat, skórzany, w środku pleciony, uwieńczony trzema ołowianymi kulkami. W zaprzęgu Pan Gołębiewski w parze z Panem Sobiesiakiem. Daję głowę, że z takim woźnicą były by to najszybsze sanie w mieście. Taki karkonoski super „Orient Expres”.

Życzę powodzenia !

P.S. Zapomniałbym. Uchwała przepadła w dniu 30.01
A przed kolejnymi uchwałami nalegam by zapoznać się z nowym słownictwem:
Nacjonalizacja – akt przejęcia przez państwo prywatnego mienia. W rzadkich przypadkach może to być również przejęcie mienia należącego do samorządu.

Powrót

Komentarze

2012-02-03 19:40:58 com :
Oj martini cieńko z pomysłami, łoj cieńko... Gdyby nie dwaj wymienieni inwestorzy, to Karpacz MOŻE byłby dziś zaledwie SOŁECTWEM, a psy by &upami; szczekały :)))))))))))
A jak będzie wyglądać fiakier z martinim w zaprzęgu ?
Na leniwe ruchy karego szczupły woźnica w eleganckim szamerowanym surducie ze złotymi wyłogami pociągnie ogiera bacikiem po krągłym zadzie a zaprzęg wnet zostawi daleko w tyle błyszczące spalinowe śmierdziuchy z celownikiem i bez; bacznie przy tym zerkając do tyłu na smarkaterię czepiającą się tylnej osi aby przewieźć się na friko, którą spędza zręcznym strzałem z bata po uszach bezradnych andrusów. W miłej konwersacji z pasażerem o zaletach turystek i wadach otyłych turystów rączo dojadą do celu, gdzie na konika będzie czekać wiadro kranówy, wiązka owsa i worek pod ogon na klocki poowsianne. Ech życie , nie masz to jak życie w życie....